Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Dzieje Tristana i Izoldy - treść lektury - strona 5

czomber i polędwicę; innemu łopatki i udźce; innemu
krzyżówkę. Nauczył, jak trzeba ustawiać się parami, aby jechać w pięknym porządku, wedle szlachetności sztuk
zwierzyny sterczących na widłach.
Wówczas puścili się w drogę gwarząc, aż wreszcie ujrzeli bogaty zamek. Otaczały go łąki, sady, strumienie,
rybne stawy i uprawne pola. Liczne okręty wpływały do portu. Zamek wznosił się nad morzem, piękny i silny,
dobrze obwarowany przeciw wszelkiej napaści i machinie wojennej; główną zaś jego wieżę, niegdyś wzniesioną
przez olbrzymów, zbudowano z wielkich i pięknie obrobionych ciosów, ułożonych jak szachownica z pól
zielonych i lazurowych.
Tristan zapytał o miano zamku.
– Miły chłopcze, nazywają go Tyntagiel.
– Tyntagielu – wykrzyknął Tristan – błogosławion bądź od Boga i błogosławieni twoi mieszkańcy! Trzeba wam
wiedzieć, panowie miłościwi, iż tam to niegdyś, w wielkim weselu, ojciec jego Riwalen zaślubił Blancheflor,
siostrę króla Marka. Ale, niestety, Tristan o tym nie wiedział!
Gdy przybyli do stóp wieży, fanfary myśliwców ściągnęły ku bramie baronów i samego króla.
Skoro wielki łowczy opowiedział całą przygodę, Marek dziwował się pięknemu porządkowi orszaku, zmyślnie
rozebranemu jeleniowi oraz wielkiej dworności tych myśliwskich obyczajów. Ale zwłaszcza dziwował się
pięknemu cudzoziemskiemu pacholęciu i oczy jego nie mogły się odeń oderwać. Skąd brała się w nim ta nagła czułość? Król pytał swego serca i nie mógł zrozumieć. Panowie miłościwi, to krew jego wzruszała się i mówiła
w nim i miłość, którą żywił niegdyś do Blancheflor, swej siostry.
Wieczorem, skoro uprzątnięto stoły, rybałt pewien walijski, mistrz w swojej sztuce, wysunął się między
zebranych baronów i zaczął śpiewać opowieści przy harfie. Tristan siedział u stóp króla i kiedy harfista brząknął
nową melodię, Tristan ozwał się